Violettowa Historia
Vi
Włącznie z nową odsłoną bloga, robię coś czego no nie powinnam robić. Robię nową Violettową Historię. Ja rozumiem tych, którym być może druga odsłona Violettowych Historii mu się podobała, ale daty, wszystko znów były nieprzemyślane. Jednak zasady pozostają te same! Zapraszam!
- Cześć! Jestem Violetta! - przedstawiałam się tak każdemu, żeby znaleźć przyjaciela.
- Cześć! Jestem Violetta, a Ty? - chodziłam przez miasto i powtarzałam.
Wszystko to po to, aby mieć przyjaciela. Większość pewnie, albo mnie nie pamięta, albo nie zna.
Chociaż, skąd możecie o tym wiedzieć? Przecież, jeszcze Wam nic o sobie nie opowiedziałam!
Jak pewnie wiecie, jestem Violetta. Tu, w Buenos Aires wychowywałam się. Do połowy ukończyłam przedszkole, bo musiałam wyjechać z tatą, jedynym. Mamy nie mam, niestety. A wracając do taty, to wyjechaliśmy do Europy. Mieszkałam tam do teraz, aż w końcu tacie zachciało się wrócić tu. Teraz chcę poznać wszystkich na nowo. Jednak nie wiem czy to będzie takie proste. Wierzę w to, że ktoś być może pamięta mnie z czasów dzieciństwa.
- O! Viola?! - powiedział mi nieznany głos z naprawdę niedaleka.
- Viola, to Ty?! - zapytała się ciemnowłosa z cerą Włoszki
- No tak. Zaraz, to Ty Francesca? - zapytałam, bo kogoś mi przypominała.
- Oczywiśćie! Ciao Vilu! - powiedziała również z włoskim słowem.
I tak długo rozmawiałyśmy do póki nie musiałyśmy iść. Mamy swoje numery i wszystko jeszcze obgadamy. Mój plan się udaje, powoli! Znajduję swoich przyjaciół, na czy ona mnie znalazła, ale wiecie.
* Olga & Ramallo - ciasto
Tego człowieka, naprawdę nie można zrozumieć! Mówi mi, żeby jak najszybciej zrobić ciasto, a sam co chwilę mi przeszkadza. A wiecie co w tym najgorsze?! Po godzinach gadania jaka to ja zła, zjada ciasto i dla nikogo nie zostawia!
- Olga... - powiedział
- Ramallo...- powiedziałam.
Oto nasze przekomarzanie! "Olga...Ramallo.." - rozumiecie z tego cokolwiek bo ja nie. To takie bez sensu, że szkoda gadać.
Postanowiłem, sam się zabrać za ciasto. Czasem te ciasta Olgi są gorsze, niż się wydaje.
- Ramallo! Co pan robi? -krzyknęła Olga
- Próbuję, swoich sił w robieniu ciasta.
Olga tak się śmiała, a ja nie wiedziałem czemu.
- MAM POMYSŁ!- powiedziała Olga.
* German - wspomnienia
Niedawno się tutaj wprowadziliśmy. To tutaj mamy wspomnienia z dzieciństwa Violi, ale też z moich poprzednich kilku ładnych lat. Pomimo tego, że Olga często sprząta postanowiłem, że to ja również wezmę sprawy w swoje ręce. Jednak nie umiałem się za nic zabrać i spojrzałem do albumu ze zdjęciami. Tam zdjęcia z kilku poprzednich ładnych lat. Wiedziałem, że Violetta ma zamiar zrobić na łóżkiem kolaż ze zdjęciami. Pomyślałem, że jej w tym pomogę i dam jej jedno ze zdjęć.
- Violu... - powiedziałem, oczywiście sympatycznie.
- Tak Tato? - zapytała .
- Wiem, że robisz kolaż i mam tu dla Ciebie zdjęcie, ale oprócz tego chcę żebyś przejrzała zdjęcia, tak żeby, żeby powspominać - powiedziałem
- Dzięki Tato. Naprawdę mi pomagasz, ale ja już muszę posprzątać, wiesz - przeprowadzka - powiedziała moja córka.
* Violetta - ogarnąć pokój
Jak już może wiecie - jesteśmy po przeprowadzce. Po moim pokoju walają się kartony z ubraniami, drobiazgami, książkami. Wszystko to oczywiście trzeba rozpakować. Wzięłam się za to. Zaczęło się sprzątanie. Ubrania dałam do dużej szafy - garderoby . Książki są koło łóżka i biurka. Reszta drobiazgów również ma swoje miejsce. Wszystko idzie idealnie.
"PI-PI-PI-PI"
Dostałam Sms'a. Ciekawe od kogo?
,,Violu, jutro Ci coś pokażę" - tak brzmiała wiadomość.
CDN!! :)
Super opowiadanie!!!
OdpowiedzUsuńChciałabym abyście weszły na mojego bloga co dopiero zaczynam a więc zależy mi na tym. Blog jest o modzie.To nazwa do bloga
OdpowiedzUsuńhttp://www.simplesite.com/builder/pages/preview3.aspx
Fajne :D. Czekam na next ;).
OdpowiedzUsuńI zapraszam do siebie; violettastorypl.blogspot.com
Bardzo fajne blogi, dziewczyny!:))
OdpowiedzUsuńDzięki!
OdpowiedzUsuń