niedziela, 22 lutego 2015

Violettowa Historia cz.1 - Nowe marzenia!

A więc, jakiś czas temu obiecywałam wam nową serię, jeśli chodzi o opowiadania. Długo myślałam nad przebiegiem, fabule, morale, nazwie przede wszystkim. Co do nazwy, stwierdziłam że pozostawię taką samą. Po prostu przebieg i tak dalej są inne od poprzedniej "edycji" Violettowych Historii. Można powiedzieć, że tworzymy Violettę na nowo! Pamiętajcie, że to tylko moja historia, nikt nie musi  się zgadzać z nią, większość przebiegów typu : Violetta nie lubi Camilii, nie jest prawdą, jesli ktoś chciałby tak pomyśleć, i napisałby na swoim blogu to, potem ktoś by odgapił i nagle cała Polska zasypana "Vilu nie lubi Camilii" ... Zapraszam!



Nowy przyjaciel!
Witajcie, jestem Violetta - nieśmiała, spokojna dziewczyna.  Moje serce jest oddane muzyce. Marzę, aby zapisać się do jakiegoś studia gdzie mogłabym się rozwijać. Czy mi się to uda? Czy w ogóle coś takiego istnieje? Nie wiem, ale spróbuję się przekonać! Ponieważ było już późno, postanowiłam się położyć i zasnąć. W czasie sny miałam pewien sen...nie taki zwykły! Już wytłumaczę jego przebieg. A więc w domu nikogo nie było. Jednak postanowiłam wyjść i kupić sobie butelkę wody. Zamiast centrum w którym mogłam zrobić małe zakupy, było studio muzyczne. Weszłam do niego. Tam również nikogo nie było. Nagle z pewnej sali wyszła masa ludzi i zaczęli śpiewać piosenkę, której nie znałam. I wtedy się obudziłam! Być może była to tak zwana wena na piosenkę, którą mogłabym zaprezentować na jakimś przesłuchaniu. Chciałam coś napisać, ale po pierwsze - nie mam pamiętnika do pisania czegokolwiek. Dwa - kartki były w biurze taty. Nogi mnie bolały na tyle, że nie mogłam iść po te kartki na dół. W każdym razie - znów zasnęłam. Rano, gdy się obudziłam - na łóżku znalazłam dość ładne i trochę nawet spore pudełko. Wyglądało jak prezent. Oczywiście zobaczyłam co to jest.
- Wow! Po prostu nie wierzę. To jest cudowne! - powiedziałam.
Był to zestaw do prowadzenia pamiętnika, a w nim jeszcze - pamiętnik. Miałam tam ołówek, długopis, pamiętnik i jeszcze w dodatku case na telefon. Zawsze chciałam mieć pamiętnik i móc zapisywać różne wydarzenia. Byłby moim nowym przyjaciele, a może nawet pierwszym? Pełna energii, wstałam, przebrałam się, sięgnęłam po rzeczy z zestawu i zaczęłam pisać.
Drogi Pamiętniku, cieszę się że Cię mam, że mogę opisywać różne zdarzenia i te sprawy. W sumie, znalazłeś się u mnie przypadkowo, ponieważ dostałam Cię w prezencie, tak nagle. Ja, ja jestem Violetta. Marzę, aby dołączyć do szkoły muzycznej.
I tak pisałam jeszcze z 8 zdań. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie.
- Tato, Ty mi to dałeś? - zapytałam
- Nie podoba Ci się? - zapytał, także.
- Wręcz przeciwnie, ale jestem ciekawa od kogo to.
- Wiesz, Twoja mama kiedyś również prowadziła pamiętnik, a wiem że Ty ją tak bardzo kochasz i sprawiłem Ci niespodziankę - powiedział.
- Wiesz, co? Po prostu lepiej być nie mogło! - powiedziałam i przytuliłam go.
Po śniadaniu poszłam do pokoju i znów zaczęłam pisać w pamiętniku.
                           Znalezione obrazy dla zapytania violetta pisze w pamiętniku
Pierwsze spotkanie!
Z racji tego, że dziś była ładna pogoda - wyszłam z domu, aby się przewietrzyć. Do torebki wzięłam swój ukochany pamiętnik. Także wyszłam i poszłam do parku. Przez całą drogę, nadal zastanawiałam się co ten sen miał oznaczać. Jednak, gdy usiadłam na ławce, w głowie miałam słowa do melodii, którą słyszałam podczas snu. W pamiętniku zapisałam już pierwsze słowa. Po chwili, gdy już miałam iść przede mną pojawiło się kilka ścieżek, a ponieważ nie byłam w Buenos Aires za długo, to zbytnio nie orientowałam się co, gdzie i jak. Zaczęłam się kręcić, patrząc i myśląc : którą drogą szłam? Obok mnie pojawiła się ciemnowłosa.
-W czymś Ci pomóc - zapytała.
- Tak, szukam drogi do mojego domu. - odpowiedziałam.
- A gdzie to mniej więcej - zapytała drugi raz.
- Jak są domy, ulica...
- Już wiem! Chodź!
A;e już po 2 sekundach zatrzymała się i powiedziała :
- Pokażę Ci wspaniałe miejsce! - powiedziała z uśmiechem, i bez pytania mojej zgody - wzięła mnie.
Przed moimi oczami pojawił się budynek, który wyglądał na studio muzyczne.
- Fajne, nie? - powiedziała
- Tak, tak. A w ogóle jak masz na imię - zapytałam
- Francesca, ale mów na mnie Fran. - odpowiedziała
A więc poszłam zobaczyć, co to jest te studio. Było piękne, nowoczesne. Ale ja już musiałam iść, a więc po prosiłam ją aby zaprowadziła mnie tam gdzie miała. I poszłyśmy do mnie. Jednak ona przed moimi drzwiami powiedziała, że musi iść.
- Tato, nie zgadniesz co widziałam!
- Słonia?
- Studio muzyczne!
Zaniemówił.
                                     Znalezione obrazy dla zapytania Violetta i tata
Kolejna część - 24.02.2015

2 komentarze:

  1. Super opowiadanie nie mogę się doczekać drugiej części!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Druga już we wtorek! Obiecuję, że będzie dłuższa :-)

    OdpowiedzUsuń