Pora na 2. rozdział. Dziś Violetta przedstawi nam sprawy, które są dobre aczkolwiek szybko znikają. Jaki z tego morał? Trzeba się cieszyć z tego co się ma.
- Angie, czy to ty?!- krzyknęłam szczęśliwa
- Tak, Violu. Co ty tu robisz? - zapytała.
- Wiesz, że jestem gwiazdą You Mix'u i mieliśmy rozpocząć trasę. Ja jako pierwsza pojechałam i tu czekam na grupę moich przyjaciół.
- A tata? - zapytała
- Bez większego problemu !
I w zasadzie było gadu-gadu z Angie. Lecz potem zapytałam się czy przyleci do nas do Argentyny.
- Violu, jak będę mogła to przyjadę - powiedziała i obiecała mi że będzie na koncertach.
Kiedy wyszłam z Disneylandu zbytnio nie wiedziałam co robić. I pomyślałam, że nie mam hotelu! Marotti mówił, że mam już zakwaterowany pokój w hotelu. Zaczęłam chodzić po wszystkich hotelach jakie widziałam i powiedziałam sobie :
- Och, to ostatni hotel - zadyszana
I rzeczywiście to był hotel do którego miałam trafić. Ulżyło mi. Okazało się, że Angie ma pokój obok mnie. Lepiej być już chyba nie może.
Na wieczór Angie przyszła do mnie i zrobiłyśmy sobie pogaduchy.-Cały czas myślę o tym, że tylko ona mogłaby zastąpić moją mamę. Brakuje mi jej. Ale jednak warto cieszyć się z tego jaką mam wspaniałą ciocię. Priscilla zbytnio mi nie przypadła aż tak do gustu, bu zastąpić mamę. - w kółko mówiłam Angie.
Jak dla mnie pokoik był w miarę dobry :) Ale brakowało mi przyjaciół, nawet kiedy była Angie. Czułam, że ja, Angie, przyjaciele ze studia, tata, Olga i Ramallo tworzymy pełną pakę. Rano gdy wstałam w pokoju nie byłam sama. Była tam Francesca i Camila, które układały swoje rzeczy. Gdy ułożyły swoje rzeczy, poszłyśmy na miasto. Na mieście były różne plakaty, które miały zadanie promować naszą trasę. Przechodząc po mieście było kilka plakatów, które również promowały trasę Tomasa. Cieszyłam się, że Tomas rozwija się. Wchodząc do sklepu z pamiątkami zobaczyłyśmy Tomasa!
- Tomas, myślałam że jesteś w Hiszpanii - powiedziałam szczęśliwa.
- O dziewczyny! Cześć! W Hiszpanii miałem trasę, wiadomo kraj rodzinny. A teraz tutaj. - powiedział.
- Gratuluję Ci trasy! - powiedziała Włoszka.
- Francesco, dziękuję, ale muszę iść - powiedział i poszedł .
U nas w Argentynie nic nie było wiadomo o sławie Tomasa, a w Europie był fenomen. Zastanawiałam się czy nasza trasa w ogóle ma sens.

- Violetta, Camila i Francesca, do jasnej próba generalna!!! - krzyczał Marotti.
No i oczywiście musiałyśmy iść. Potem po próbach czekaliśmy na naszą chwilę. Przed tym robiliśmy sobie selfie, aby wyluzować. Ten stres ... Ludmiła nie była taka jak zwykle. Była wesoła, ale było w tym widać smutek. Wydawało się, że coś się stało.
- Ojj, tam jakiś humor ma - powiedziała Camila
- Cami nie mieszkasz z nią na co dzień więc jej nie oskarżaj - powiedziałam
- To tylko sugestia ...
- Zostaw mnie Maxi! Widać jak patrzałeś się na Violettę jak śpiewała! - krzyczał León.
- No każdy patrzy na Violettę, na ciebie patrzę, na telefon patrzę- bronił się tancerz
- Naty, Francesca cię zastąpi - mówiła Ludmiła
- A ja? Mnie to zostawisz! - mówiła Naty
Każdy miał jakiś problem. Jakby było tego mało, stroje nam zniknęły!

- Tomas, myślałam że jesteś w Hiszpanii - powiedziałam szczęśliwa.
- O dziewczyny! Cześć! W Hiszpanii miałem trasę, wiadomo kraj rodzinny. A teraz tutaj. - powiedział.
- Gratuluję Ci trasy! - powiedziała Włoszka.
- Francesco, dziękuję, ale muszę iść - powiedział i poszedł .
U nas w Argentynie nic nie było wiadomo o sławie Tomasa, a w Europie był fenomen. Zastanawiałam się czy nasza trasa w ogóle ma sens.
- Violetta, Camila i Francesca, do jasnej próba generalna!!! - krzyczał Marotti.
No i oczywiście musiałyśmy iść. Potem po próbach czekaliśmy na naszą chwilę. Przed tym robiliśmy sobie selfie, aby wyluzować. Ten stres ... Ludmiła nie była taka jak zwykle. Była wesoła, ale było w tym widać smutek. Wydawało się, że coś się stało.
- Ojj, tam jakiś humor ma - powiedziała Camila
- Cami nie mieszkasz z nią na co dzień więc jej nie oskarżaj - powiedziałam
- To tylko sugestia ...
- Zostaw mnie Maxi! Widać jak patrzałeś się na Violettę jak śpiewała! - krzyczał León.
- No każdy patrzy na Violettę, na ciebie patrzę, na telefon patrzę- bronił się tancerz
- Naty, Francesca cię zastąpi - mówiła Ludmiła
- A ja? Mnie to zostawisz! - mówiła Naty
Każdy miał jakiś problem. Jakby było tego mało, stroje nam zniknęły!

- Widownia już woła, krzyczy a Wy?! Nawet strojów nie macie! - powtarzał Marotti.
- Zgubiły się - powiedziała Naty
- W takim razie macie wziąźć te z backstage, albo swoje macie ozdobić, a ja coś wymyślę. -powiedział Marotti.
Na szczęście udało nam się w niecałe 5 min. Miałam nadzieję że widowni się spodobają.
Zaczęliśmy od En Gira do Ser Mejor. A jutro lecimy do Hiszpanii.
Byłam zmęczona. I poszłam spać.
Koncerty mijały, a każdego nie będę wam opowiadać.

Kiedy wróciłam z Ludmi do domu od razu rozpakowałam swoje rzeczy. Byłam zabiegana! Ciągle coś... Nie uwierzycie kto był w moim pokoju... po chwili WYSKOCZYŁA z mojej szafy, tak szafy Jade!
- Mała przeprowadzka ! - powiedziała z uśmieszkiem.
- Jade, co się stało że tu jesteś ?- zapytałam
- Twój tata mi tu pozwolił i będziesz dzielić pokój z Ludmiłą. Super, nie ? - powiedziała Jade.
Stwierdziłam, że nie mam ochoty na sprzeczki i inne. Ale to że miałam dzielić pokój z Ludmiłą?! W sumie ... ona była bardziej rozczarowana.
Ostatnio pokłóciłam się z Camilą, a więc moja paczka wygląda następująco : Ja, Fran i Ludmi.
Cami próbowała z Naty, ale też się nie udało. Póki co obydwie są samotne.
- Fran, czekaj - mówiła Ludmi
- Nie! Wiem, że chcesz oszukać Violettę, mam cię dość. Ty nie potrafisz być fajna ty jesteś głupia - krzyczała Włoszka.
- Dziewczyny! - krzyknęłam
SPOJRZAŁY ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz